Według historii świeckiej, wiek XV to czasy renesansu i początek ery nowożytnej. W historii wiary, okres ten był świadkiem rozpalenia się ducha pogaństwa, które tliło się w ruinach cywilizacji klasycznej. Wiodącym prądem umysłowym staje się antropocentryzm, proklamuje się niezależność moralną człowieka. Polityczna nieobecność i zamęt w historii papiestwa ubiegłego wieku pozostawiły Włochy w stanie jatki rzeźniczej. Chociaż w cieniu wielkich odkryć rozkwitły światowe misje, w samej Europie zaufanie do przewodnictwa Kościoła uległo załamaniu. Wielu Włochów zaczęło tęsknić za czasami chwały pogańskiego Cesarstwa Rzymskiego. Wspomożeni przez wynalazek ruchomej czcionki pisarze całej Europy publikowali swoje niereligijne idee. Humaniści stawiają w centrum swoich zainteresowań człowieka. To człowiek staje się miarą wszechrzeczy, a jego zależność od Boga zostaje zakwestionowana. Zanika poczucie moralnego błędu i grzechu. Myśliciele tego wieku, zafascynowani ideami Starożytności, odrzucają moralną powściągliwość chrześcijaństwa, by oddać się dumie ludzkiego umysłu. Zarażenie namiętnością antropocentryzmu było tak wielkie, że zostali nią dotknięci czołowi nauczyciele Włoch, Francji i Niemiec, a także wszyscy wybitni pisarze. Nawet wewnątrz Kościoła wielu dostojników sprzyjało humanistom i zatrudniało ich.
Papieże wieku XV byli mecenasami sztuki na wielką skalę. Patronowali nauce i architekturze. Feliks VI założył Bibliotekę Watykańską. Rozpoczęto odbudowę Bazyliki św. Piotra w Rzymie. Jednakże papieże-mecenasi mało interesowali się sprawami duchowymi. Świadomi chrześcijanie zaczęli mówić o potrzebie reformy. Kler chętnie sięgał po godności; uzyskanie nominacji za łapówkę nie było rzeczą rzadką. Inkwizycja stawała się źródłem skrywanych nienawiści i wymknęła się spod kontroli. Papieże ganili nadużycia, lecz nie byli w stanie zapobiec tragedii, która przydarzyła się św. Joannie d’Arc. Ta młoda dziewczyna, której wiara była czysta i płomienna, poprowadziła, wsparta nadprzyrodzoną pomocą, wojska francuskie do zwycięstwa nad Anglikami. Lecz gdy została schwytana, ramię inkwizycji zdradziecko wydało ją na śmierć przez spalenie.
Pomimo skandali tych czasów, współczesna korespondencja i pamiętniki ukazują ładunek pobożności i miłującej czci dla tradycji katolickiej i praktykowanie wiary przez zwykłych ludzi. Był to też wiek wielkich kaznodziei, którzy przemierzali Europę, wzywając ludzi do nawrócenia się ku Bogu. Ludzie tacy jak franciszkanin św. Jan Kaspian posyłani byli na miejsca przemocy lub zarazy, wyposażeni jedynie w wymowę ich głębokiej wiary. Poruszali oni sumienia ogromnych tłumów szczegółowym opisem stanu grzechu.
„Fala pokuty zalała miasto, powietrze rozbrzmiewało okrzykiem całego ludu: «miłosierdzia», wynosili ze swoich domów naręcza «próżności» do spalenia na placach publicznych: karty do gry, peruki, nieprzyzwoite obrazy i sprośne książki.”
Czasy były niestałe i pełne napięć. Ludzie mówili, że słyszą świętych wzdychających nocą na ulicach. We Florencji, gdy zabrał glos jeden z zakonników dominikańskich by prorokować wielką karę oczekującą Kościół, poruszony tłum wybuchnął łzami. Płonący gorliwością o wiarę i Kościół Savanarola chciał odnowić siły całego Kościoła. Ostrze jego krytyki dosięgło nawet niemoralności panującego papieża. Chociaż Savanarola został skazany za swoje nadużycia, nieszczęścia, które przepowiedział, miały wkrótce nadejść.