Świadectwo Alicji

Jeśli się damy Panu prowadzić, On może nas wydobyć z każdego dna.  Dziś chcę zaświadczyć o Jego łasce i miłosierdziu.

Lekarze zdiagnozowali u mojego syna ciężką dysplazję kostną już w okresie prenatalnym: znacznie wygięte i skrócone ręce i nogi, bardzo zwężona klatka piersiowa (poniżej 1 percentyla, co po urodzeniu miało uniemożliwiać mu samodzielne oddychanie), zły kształt i rozmiar główki. Lekarze przewidywali, że synek umrze jeszcze przed narodzeniem, jeśli urodzi się żywy, pożyje kilka dni, najdłużej miesiąc lub dwa. Jaś w tym czasie z powodu choroby nie przybywał na wadze, ważył o ponad połowę mniej niż dzieciątko powinno ważyć. Odmienił też moje życie, prowadząc mnie do wspólnoty.

Czytaj dalej

Świadectwo Dariusza

Jezus mówi: A oto Ja jestem z wami, przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28, 20). Znając ten fragment, zadawałem sobie pytanie: „Gdzie jesteś Jezu? Dlaczego nie reagujesz, kiedy Ciebie najbardziej potrzebuję? Dlaczego w moim życiu jest tyle cierpienia?” Bóg był przy mnie tak blisko, przy każdym moim kroku, podtrzymywał przy każdym zachwianiu, podnosił gdy upadłem. Nie byłem w stanie tego dostrzec. On cierpliwie trwał przy mnie, nie zrażając się tym, jak bardzo jestem słaby.

Czytaj dalej

Świadectwo Ewy

Jezus żyje! Działa „tu i teraz”.

To on pozwolił mi przetrwać czas, kiedy obwiniałam się za śmierć męża i za to, że zmarł przy naszym pięcioletnim dziecku. Podwójne poczucie winy Jezus zamienił w pokój serca. To On zapewnił mnie, że będzie się troszczył o naszego syna. Jezus Eucharystyczny dawał mi siły z dnia na dzień, abym mogła trwać. Kiedy ciało nie chciało żyć i marniało, Jezus dawał nadzieję i sens życia wskazując na syna. Obecnie Jezus jest moim Panem i Słońcem mojego życia. Dziękuję za Eucharystię i za kapłanów. Wszystkim, którzy są w żałobie i cierpieniach życia dedykuję myśl Prymasa Tysiąclecia, Kardynała Stefana Wyszyńskiego: ,,Choćbyś przegrał człowieku , zbierz się, zgarnij, dźwignij od nowa, spróbuj budować na tym, co w tobie jest z Boga.”

E.P.

Świadectwo Joanny

Czym jest dla mnie adoracja?

Jest przede wszystkim stawaniem w Prawdzie przed Jezusem. Mogę wiele spraw ukrywać przed innymi, nawet przed bliskimi, a przede wszystkim przed samą sobą, ale kiedy patrzę na Jezusa nie jestem wstanie niczego schować.

Początkowo adoracja była mówieniem Jezusowi o wszystkich sprawach, ale z czasem zrozumiałam, że staję przed Kimś kto wie wszystko i wie wszystko lepiej; wie, w którą stronę mam iść, co mam zrobić. Teraz adoracja jest często pytaniem: “co dalej?”, a raczej wsłuchiwaniem się i próbowaniem odnajdywania woli Bożej.
Czytaj dalej

Świadectwo Moniki

Jezus utajony w Hostii jest moim Powiernikiem, przed którym zwierzam się ze wszystkiego. Jest On moim wiernym przyjacielem – zawsze żywym i obecnym. On mnie uwalnia od wszystkiego co mnie zniewala i zniechęca. Trzyma mnie za rękę, kiedy silny wiatr porywa spokój, siejąc smutek i zwątpienie. Adoracja wprowadza we mnie głęboki pokój wewnętrzny.

Monika

Świadectwo Eweliny

Wszystko stało się przez Maryję, to Ona prowadziła mnie do Jezusa. Sama bym nie zaplanowała takiej drogi, którą teraz kroczę. Kiedy moja wiara była jak większości katolików praktykujących, w pewnym momencie moje życia poczułam, że moje życie jest puste i nic nowego się nie dzieje. Zawołałam o pomoc do Boga, by dał mi kogoś, kto poprowadzi mnie do wspólnoty, bo sama już dłużej tak nie pociągnę. Kilka dni później przyszła do mnie koleżanka z pracy i zaprosiła na wieczór uwielbienia. I tak się zaczęła moja nowa wędrówka.
Czytaj dalej

Świadectwo Grzegorza

Dla mnie Kaplica Wieczystej Adoracji jest bardzo ważnym miejscem. Często się zmagam ze swoimi problemami, zmartwieniami, niekiedy według mnie nie do rozwiązania. Przychodzę wtedy do Kaplicy, zaczynam słuchać, kiedyś tylko ja mówiłem że chcę to czy tamto, dziś zaczynam słuchać, dostaję odpowiedź, a niektóre sprawy same znajdują swoje rozwiązanie.
Czytaj dalej